Zdjecie knk2015 2 tygodnie cięzkie harówki Foto. Erwin Boekee

Trencjusz powiedział: “Ile ludzi, tyle zdań”. Gdybyśmy zrobili ankietę – “czym dla Ciebie jest longboard”, możemy przypuszczać, że większość osób nie wiedziałaby o co pytamy. Osoby mające jakąkolwiek wiedzę na ten temat powiedziałyby, że jest to rodzaj deskorolki służącej do przemieszczania się. Dla niektórych byłoby to hobby, sposób spędzania wolnego czasu czy po prostu zabawka.

Spokojnie mogę powiedzieć, że przeszedłem przez te wszystkie stadia. Dodatkowo mógłbym dodać kilka nowych.

Stadium pierwsze – pasja

Pod koniec podstawówki zacząłem jeździć na deskorolce. Pierwsze ollie, wspólna jazda z kolegami pod domem, pierwsze gazety ( “ślizgi” gdzieś zagineły, za to do teraz mam swoją kolekcję “Info magazine”), pierwsze własnoręcznie robione przeszkody, szafki oblepione naklejkami ulubionych firm, czy wyjazdy do pobliskich miejscowość, aby pojeździć na innych spotach. Do teraz pamiętam klimat tamtych lat i godziny spędzone na desce.

Lata mijały czasu na deskę było mniej, jednak dłuższą przerwę zaliczyłem dopiero na studiach. Nauka, imprezy, brak spotów w pobliżu miejsca zamieszkania- sprawiło, że moje drogi z deskorolką się rozeszły. 2 lata później wielki come back -jeden z kolegów powiedział : “Stary, jest dobra opcja na pobujania się po mieście” i pokazał mi jakiś film o longboardzie. Inne trucki, większe kółka- mega zajawiłem się tą opcją.

Podczas pracy w Gdańsku, w czasie jednego z pobytów na plaży, miałem okazję przejechania się na desce. Przez 2 tygodnie męczyłem chlopaków z longboardshop.pl o model deski który mnie interesował, którego jednak nie było na stanie. W końcu powrót do Warszawy na studia, wbitka do longboardshopu po deskę, krótka gadka i jest mój nowy blat – Lush – Samba – na Cultach i Sabrach, Pierwsze wrażenie z jazdy, mega dziwne. Na początku nie mogłem w ogóle wczuć się w deskę bez kicktaila. Za to po pewnym czasie, mega przyjemność z jazdy- podobne uczucie do snowboardu, który jest moją 2 miłością deskową. Na tej desce zaliczyłem swoje pierwsze zawody w których uczestniczyłem, a na których nie umiałem slide’ować i starłem całą podeszwe pożyczonych butów. Dodatkowo znów poczułem ten niesamowity fun z młodzieńczych lat.

Longboard doping 2011 fot. Zuzanna Nowacka

Longboard doping 2011 fot. Zuzanna Nowacka

Stadium drugie – zabawa

W czasie jednych zawodów snowboardowych, poznałem Michała. Od słowa do słowa, okazało się, że dzięki grantowi z uczelni udało mu się wyprodukować kilka deskorolek technologi – Vertical Lamination ( stąd wzieła się też nasza nazwa – alternatywa dla desek ze sklejki). Mi też chodziło po głowie zrobienie własnej deski. Po około 2 tygodniach i kilku mailach, zawitałem do kawalerki Michała, gdzie mieszkał -wtedy jeszcze ze swoją dziewczyną – Sylwią. Byłem pod wielkim wrażeniem, że udało mu się zmieścić prasę i sprężarkę w jednym niewielkim pokoju, w takich warunkach powstała nasza pierwsza wspólna deska. Duma, zachwyt, to tylko kilka słów, które wtedy czułem.

Potem było już tylko z górki –pfff, co ja mówię, było tylko pod górkę. Przeniesienie do Kętrzyna, budowa pierwszej prasy i plotera, pierwsze sensowne prototypy, wyrzucone ponad 100 desek do kosza, tylko po to żeby nauczyć się procesu. W tym czasie zrobiliśmy około 15 desek, które nadawały się do jazdy. Wizyta w Kętrznie był to jeden z najgorszych tygodni w moim życiu. Ciągły stres, cały czas coś nie wychodziło, coś się psuło, byliśmy non stop pod presją. W tym czasie dołączył Piotrek, który zajął się przygotowaniem modeli desek oraz oprawą graficzną.

Po 2-3 miesiącach doszliśmy do wniosku, że nie da się tego robić na odlegość. Wtedy podjeliśmy decyzję o powrocie do Warszawy. Poszukiwanie odpowiedniego miejsca wcale nie okazało się takie łatwe jak myśleliśmy na początku. W końcu jest! 74 metry, okolice galerii mokotów – centrum korporacyjne, i my- trzech “bejów”. Jechałem do warszatu tramwajem- totalnie wyluzowany, a obok ludzie w garniturach, spięci. Tamto miejsce było nasza małą enklawa, w której mogliśmy spełniać swoje pasje i dobrze się bawić.

Gdy mówiłem komuś, że robimy deski, nikt nie traktował tego poważnie. Przecież to tylko zabawa, zajmijcie się czymś poważnym, co pozwoli się Wam utrzymać, poszukajcie normalnej pracy – ogarnijcie się.

profil pierwszej deski fot.michalmilewicz

Profil pierwszej deski, którą zrobiliśmy u Michała w domu fot. Michal Milewicz

Etap trzeci – praca

Z deskami jestem związany od około 16 lat. Jeżdże na longboardzie, deskorolce, snowboardzie, zdarzyło mi się surfować, pływać na kite’cie, wake’u, wakeskatecie, skimboardzie. Od około 6 lat zajmuję sie robieniem desek, od 2 lat jest to mój “Fulltime job”.
Jeśli w tym momencie spytasz mnie, czym dla mnie jest longboard, ciężko będzie mi znaleźć jednoznaczną odpowiedzieć. Zacząłbym jednak od samospełnienienia, rzeczą która sprawia mi satysfakcję i którą mogę się bawić. “Miejscami” które lubie i do których chcę wracać. Ludźmi których spotykam, których nigdy bym nie poznał gdybym nie jeżdździł na desce. Wycieczkami które dostarczają mi niesamowitych wrażeń, Jest pasmem radości, a z drugiej strony jest pasmem wyrzeczeń, smutku i goryczy. Jest walką. Jest miejscem w którym codziennie spotyka mnie coś nowego, nieoczekiwanego.

Longboard jest tym, czym pozwolisz mu być. A czym jest dla Ciebie?

W tym miejscu znajdziecie nasze przemyślenia ( nie miejcie zbyt dużych oczekiwań:)), trick tipy, opisy wyjazdów, pomysły i wiele innych. Zapraszamy do śledzenia naszego mikro bloga.

Peace.

Szymek

Free free email marketing by FreshMail